|
Polityka prowakacyjna |
|
28.07.2009. |

Okres wakacyjny kojarzony jest z piękną pogodą, wypoczynkiem, ucieczką od wszelkich kłopotów. Trudno się więc dziwić, że również politycy poszukują miejsc w które mogliby się udać, aby zaznać spokoju i zregenerować akumulatory przed dalszą wytężoną pracą.
Z tego też powodu wakacje nie są również zbyt interesującym czasem dla śledzących życie polityczne. Wszystko zdaje się wyciszać, a letnie słońce daje złudzenie niczym nie ograniczonej wolności i wewnętrznego wyciszenia. Tylko nielicznym, gdzieś z tyłu głowy, ledwie dostrzegalnie, pulsuje pytanie: „Dlaczego właściwie tak jest?”.
Czyżby plan działań polityków zakładał, że wszystkie nabrzmiałe problemy uda się rozwiązać przed nadejściem wymarzonego lipca, postrzeganego jako ziemia obiecana jeszcze od czasów studenckich? Czy lejący się z nieba żar sprawia, iż opuszczamy gardę, odpuszczamy i niespiesznie rozpalając grill odcinamy się od problemów dnia codziennego? Czy, w końcu, istnieje może jakaś niepisana umowa, przekazywana przez pokolenia, która świętym nakazuje uczynić czas wakacji, aby żaden problem nie zakłócił spokoju duszy i ciała? Coś na kształt starogreckiego czasu igrzysk.
Premier Tusk powiedział ostatnio, iż nie należy dawać dużych wywiadów w okresie wakacyjnym, gdyż wtedy to, co zwykle znalazłoby się na szóstej, ukaże się na pierwszej stronie. Politycy więc bardzo dobrze zdają sobie sprawę z tego, iż, nawet dość błahe rzeczy zyskują w tym czasie miano jednodniowych sensacji z racji niewielkiego natłoku informacji. Z drugiej zaś strony, wszelkie wydarzenia, nieważne jak mocno nagłaśniane, w lecie milkną najszybciej. Na rozstajach górskich szlaków, w szumie morskich fal, czy gwarze bazaru w Stambule. Daje to obraz mniejszego zainteresowania niektórych osobników pojawieniem się w prasie, ale i możliwość spokojnej, nierzadko mozolnej pracy w zaciszu gabinetów.
Skoro więc niewiele się dzieje, to po co tak naprawdę jest wakacyjna przerwa w pracach Parlamentu? Szeregowi zjadacze chleba dostają co najwyżej dwutygodniowe urlopy, posłowie – ponad miesiąc. Nie zamierzam jednak wykazywać tutaj jakim lenistwem nasi rządzący często się wykazują. Przychodzi mi natomiast do głowy inna, bardziej pozytywna myśl. Być może w trosce o wyborców, politycy z premedytacją usuwają się w lecie w cień. Być może robią to po to, abyśmy my również mogli od nich chwilę odpocząć.
Kerouac
|
Wspomóż Hospicjum! Idź na bal! |
|
15.01.2010. |

Hotel Gościeniec organizuje bal charytatywny na rzecz Lubelskiego Hospicjum dla Dzieci im. "Małego Księcia".
więcej
|
19.05.2009. |

W nocy z 6 na 7 czerwca 2009 miała miejsce w Lublinie trzecia już Noc Kultury.
więcej